
Swój pozna swego. .
Pixy prychnął, ale zobaczył, że mówię poważnie i się uspokoił.. Stronie balkonu.. - A, Zoey, dobrze, że tu jesteś, zaoszczędziłaś mi czasu na szukanie ciebie. Panowie przynoszą niedobre wiadomości, poza tym chcieliby zamienić z tobą kilka słów.. - Chory? - zdziwiła się Vee. - Jak to chory? Co to w ogóle za wymówka?. Jego głśy śiech przerwałmoje spekulacje. Odrzuciłgłwędo tył i śiałsięserdecznie, jak to on potrafił całm sobą co mnie znów wzruszył. Uśiechnęuc0łm siędo niego.. - Już nigdy nie nazwiesz nas sukami. Przejmujemy twój klan.. Restauracji to przypadek, że były w niewłaściwym czasie i miejscu. A jak się okazało chodziło. Powietrze wpadające przez wywietrzniki poruszyło wło¬sami Trenta. Widząc, że na nie patrzę, z leciutką irytacją przeciągnął dłonią po głowie..