Już to jedno było warte poświęcenia. .

Boże! Co we mnie wstąpiło?. Poczułam znów czyjś dotyk i po chwili ogarnęło mnie ciepło, jakbym znalazła się blisko kominka.. - Zostań - odparłam, rozbawiona urazą partnera. — A jeśli wypowiesz choćby jedno paskudne słowo pod adre¬sem Eddena, potraktuję twój pieniek środkiem na mrówki.;. Nagle dziewczyna ubrana w kombinezon wyszła z tyłu domu i podniosła dziecko z podłogi, na której rozrzucone były klocki Duplo. Chociaż jej twarz była bardziej okrągła i mniej charakterystyczna, a jej figura była pełniejsza, z całą pewnością była młodszą siostrą Crystal. Równie pewne było to, że znów była w ciąży.. Drogę przez las pokonywałam w najszybszym dla siebie tempie. Mogłam oczywiście skorzystać z samochodu, jednego z wielu, ale nie byłam w stanie. Moje ciało nadal przypominało galaretę. W lesie panował półmrok i krajobraz otaczający mnie zdawał się złowrogi. Dopiero po dziesięciu minutach marszu i ciągłego potykania się o konary drzew zdałam sobie sprawę, że popełniłam wielki błąd wybierając się na ten spacerek. Byłam zmarznięta, przestraszona i nie miałam bladego pojęcia gdzie się znajdowałam. Zabłądziłam. Czy nie mogłam najpierw pomyśleć, że opuściła mnie już zdolność fenomenalnej orientacji topograficznej? Że moje ciało będzie reagowało na niską temperaturę i deszcz, który zaczął padać jakby na złość wszystkiemu. Oddychanie przychodziło mi z wielkim trudem, postanowiłam odpocząć i przystanęłam pod wielkim świerkiem. Drżałam z zimna zastanawiając się co dalej?! Mogłam zacząć wzywać pomoc, a mój ukochany na pewno pojawiłby się przy mnie w mgnieniu oka. Z drugiej strony miałam świadomość, że wówczas zapewne nie pozwolono by mi samej spacerować po lesie, w ogóle wychodzić bez osobistej ochrony w postaci Emmetta lub Jaspera. Na to nie mogłam sobie pozwolić! Już i tak traktowano mnie jak małe dziecko potrzebujące ciągłego nadzoru. Zamknęłam oczy by móc skoncentrować się na myślach dotyczących mojego ewentualnego powrotu, starałam się odświeżyć w głowie trasę jaką pokonałam. Równie dobrze mogłam wynaleźć jakieś nowe równanie matematyczne. Byłam skazana na porażkę, w dodatku na tą bardzo gorzką. Sceneria otaczająca mnie doprowadzała wprost do ataku paniki, przypominała o chwilach grozy i wielu rzeczach których wolałam wówczas nawet nie wspominać. W ostatnim przypływie rozsądnego myślenia uświadomiłam sobie, że mam przy sobie telefon komórkowy. Rosalie była moim ostatnim i jedynym zresztą kołem ratunkowym.. Przez małe lobby podeszłam do windy i nacisnęłam przycisk. Kiedy drzwi otworzyły się z. To była najodważniejsza rzecz, jaką uczyniłam tej nocy.. Zgroza.. - Jak diabli nie mógł - warknęłam. Wyższy rangą, w pełni rozpędzony wampir,.